niedziela, 21 września 2014

49. Szpulecznik

Historia jego powstawania jest bardzo długa. Odkąd zapragnęłam uporządkować swój mały "warsztat krawiecki" minęło chyba pół roku... Na drodze do ukończenia szpulecznika zawsze jednak stawały jakieś przeciwności. Nie wytrzymałam w końcu i pod sankcją kary zmusiłam do wbicia ostatnich gwoździ. Wszystko jednak w pośpiechu i - wyszło, jak wyszło - niestety trochę niedokładnie. Ale to oczywiście moja wina, bo "takie 'proste' kupiłaś listewki"... No dobra - akceptuję. Niech już będzie. Przynajmniej jest porządek i miło popatrzeć. A że krzywo i niedokładnie - w końcu to hand made. Wreszcie mam swój upragniony szpulecznik, na 77 miejsc ;-) Dziękuję, Mężu ;-*

Aaaaa, tak się złożyło, że data jego ukończenia zbiegła się z datą naszej 11. rocznicy ślubu, więc - tym bardziej miło... Coś w tym jest, bo na 10. rocznicę w prezencie dostałam... maszynę do szycia ;-)

wtorek, 16 września 2014

48. Błękitne pudełeczko

Na zamówienie tym razem. Miało być niebieskie i z imieniem, reszta - według własnego pomysłu ;-) Dla dziewczynki, lat 4. W środku przegródki na drobiazgi, choć z przeznaczenia - zwykła herbaciarka.

poniedziałek, 15 września 2014

47. Jesienny wianek

Powolutku zbliża się najbardziej nie lubiana przeze mnie pora roku, ale i w jej poetykę trzeba się jakoś wpisać. Może wiankami właśnie, bo chociaż one - w przeciwieństwie do samej jesieni - są piękne...
Ten - wykonany na prezent, ale dla siebie też coś pewnie robić będę...

niedziela, 7 września 2014

46. Grafiki od Arine

Znacie Arine? Jeśli nie, koniecznie zajrzyjcie na jej blog i do galerii Brocante, gdzie nabyć można jej prace. Ja sama trafiłam tam zupełnie przypadkiem, kiedy usilnie poszukiwałam ciekawych grafik do łazienki. Internet przeszukany wszerz i wzdłuż - nie ma! Interesowało mnie coś w stylu retro i o tematyce "kąpielowej". Nagle - blog Arine, a na nim cudowne grafiki. Wiedziałam od razu, że chcę je mieć! Są tymi, których poszukiwałam. Idealne!!! 
Ponadto wpadłam na pomysł napisania do Arine, by wykonała coś indywidualnego, na specjalne zamówienie. Bardzo przyjemna współpraca i ekspresowy czas realizacji zaowocowały posiadaniem w salonie dość sporych rozmiarów obrazka naszej rodziny.
A do tego wszystkiego zakupiłam jeszcze do naszej kuchni grafikę "Wesoła kuchareczka".
W końcu doczekałam się powieszenia na ścianie wszystkich "zdobyczy" od Arine i wreszcie mogę je wszystkie Wam pokazać.
Nasza rodzina
"Wesoła kuchareczka"
Cztery "łazienkowe" grafiki w stylu retro
Grafika przedstawiająca naszą rodzinę jest dla mnie o tyle ważna, że wykonana została z dbałością o każdy szczegół. Na tym bowiem polegać miał jej indywidualny charakter. Tam miało być wszystko przemyślane i takie "nasze". Oto kilka ważnych i charakterystycznych dla nas elementów:
Zdjęcie czterech pokoleń, o którym pisałam w poście 40. pt Ramka w ramce, czyli cztery razy B
Drzewo... Dom wybudowany, synowie spłodzeni, jeszcze tylko to drzewo pozostało... ;-) Ale to chyba najłatwiejsze (?)...
Ta właśnie grafika...
Dwa najbardziej sentymentalne dla mnie i mojego męża miejsca na świecie: Rzym, w którym się poznaliśmy oraz Kraków, gdzie spędziliśmy wiele lat swojego życia i gdzie tak naprawdę uczyliśmy się wspólnego życia, gdzie studiowaliśmy, a potem raczkowaliśmy w macierzyństwie i rodzicielstwie, gdzie są nasi przyjaciele, nasz drugi dom i praca, gdzie jest kawałek naszych serc, gdzie wszystko sie zaczęło...
Grafika od Arine na pasiastej ścianie, obok rodzinnej fotografii, w centralnej części pokoju
 "Wesoła kuchareczka" zawisła w kuchni obok okna - jedynym właściwie możliwym do powieszenia miejscu.
I na koniec grafiki łazienkowe. Z ich powieszeniem zwklekałam najdłużej, bo największym problemem okazało się znalezienie czterech identycznych drewnianych, kwadratowych (20x20 cm) ramek w kolorze czarnym o profilu pasującym do stylistyki grafik. Udało mi się w końcu zamówić ramki tutaj. Wybrałam profil retro nr 301. Gorąco polecam tę firmę.
Nasza łazienka powolutku nabiera "duszy". Zostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, m.in. karnisz z lambrekinem, fotografie "kąpielowe" naszych synów (są gotowe, trzeba je tylko zawiesić), a z rzeczy praktycznych - parawan nawannowy i uchwyt na papier toaletowy.

Polecam gorąco współpracę z Arine, jej blog i prace. Myślę, że każdy powiniem tam znaleźć coś dla siebie, a jeśli nie - na pewno na specjalne zamówienie Arine wyczaruje dla każdego coś miłego ;-)