Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salon. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 maja 2016

102. Myśl na ścianie, czyli refleksje nad losem w ramy oprawione - Wiesław Myśliwski

 
O Wiesławie Myśliwskim mogłabym godzinami... Miłość moja do jego osoby i twórczości trwa od dekady i nadal nie gaśnie. W polskiej literaturze współczesnej pisarstwo jego jest zjawiskiem niesamowicie ciekawym i bardzo doniosłym. Utwory podwójnego laureata Literackiej Nagrody Nike sytuują go w zaszczytnej pozycji najwybitniejszych polskich pisarzy. Mimo że publikuje rzadko - co w czasach masowej produkcji literackiej jest wartością samą w sobie - to każda książka jest wybitna i oryginalna. W jego obszernych powieściach nie ma miejsca na przypadkowe słowo, a wszystkie dzieła są bardzo staroświeckie - zarówno pod względem problematyki, jak i formy. Wydaje się on głuchy na obowiązujące mody literackie i tendencje ideowe. Z determinacją opowiada własne historie, które nijak się mają do dylematów współczesności. Każdy kolejny jego utwór przynosi coraz głębszy obraz ludzkiej egzystencji, człowiek stoi zawsze w centrum, a lekturze towarzyszy stale głęboka refleksja nad losem. Trudno byłoby wskazać drugiego polskiego pisarza tak bardzo w całej swej twórczości skupionego na losie człowieka i z taką konsekwencją dążącego do wyjaśnienia sensu istnienia. I co najważniejsze: jego utwory są proste i skomplikowane jednocześnie - dla zwykłych czytelników i znawców literatury zarazem. Bez wątpienia kryje sę w nich ogromna wiedza, a ich prostota zaś płynie z życiowej, niekiedy potocznej mądrości. Tym, co szczególnie fascynuje mnie w twórczości mojego krajana jest wieloznaczność jego utworów, w których fabuła jest jedynie pretekstem do dostarczania wielu możliwości interpretacyjnych.
Nie będę pisać tutaj kolejnej rozprawy o tym Wielkim Człowieku (jedną już popełniłam na V roku studiów w postaci pracy magisterskiej, gdzie setna strona była cezurą, która NAKAZAŁA mi zakończyć pisanie), bo mogłabym nie przestać. Zachęcam gorąco do spotkania z jego twórczością - kto spróbuje, na pewno zostanie z nią na dłużej. Niesie ona bowiem ogromny bagaż głębokich myśli, co dla mnie ma wartość największą.
Nie mogło zabraknąć owych myśli także na moich ścianach. Spośród najważniejszych, które noszę w sobie - swoje miejsce w postaci plakatów znalazło pierwsze pięć. Kolejne czekają na oprawę. To najpiękniejsze - w moim odczuciu - fragmenty Wielkiej Literatury.
Bardzo dziękuję Mirkowi za cierpliwość i pozdrawiam całą ekipę Studia Graficznego artmedia. Polecam ich usługi!

















środa, 30 grudnia 2015

90. (Po)świąteczne kadry. Haft techniką temari.


Tegoroczne Święta Bożego Narodzenia, a właściwie czas przedświąteczny, nie był dla mnie szczególnie łaskawy w wenę twórczą ;-( Nie chcę już po raz setny zganiać na brak czasu (choć to fakt niezaprzeczalny!), ale w tych ostatnich miesiącach starego roku zupełnie brakowało mi chęci do robienia czegokolwiek, co ręczną robotą się zowie. Zastanawiałam się nad powodami tego stanu rzeczy, bo kocham to przecież miłością nieustającą, a jednak sił zabrakło, by działać i tworzyć. Nie wiem - może przeraża mnie już myśl o towarzyszącym każdej mojej robocie wszechogarniającym bałaganie, który sam się przecież nie posprząta? A może perspektywa życia w nim nie jest już tak obojętna, jak dotychczas? A może jeszcze coś innego - nie wiem. Doszło nawet do tego, że zaczęłam wspierać rękodzieło innych, bo z wyżej wymienionych (lub nie do końca znanych) powodów okazało się, że nie posiadam żadnych nowych bożonarodzeniowych dekoracji i ozdób, a jedynymi rzeczami, jakie wykonałam były kompozycja adwentowa ze świecami i „minionkowa” bombka haftowana krzyżykowo.
Nie ma jednak tego złego, bo dzięki opiekunkom ze żłobka mojego młodszego dziecka „odkryłam” nową technikę zdobienia choinkowych bombek, japońską sztukę haftu – temari. Nie mogę wyjść z zachwytu i nieustannie podziwiam na swej choince efekty tej kreatywnej ‘zabawy’ na styropianowych kulach. Daje naszej wyobraźni ogromne pole do popisu, a efekt jest naprawdę zadziwiający. Specjalnie na moje zamówienie powstało dziesięć biało-szarych bombek, którymi cieszę się jak dziecko ;-) Pani Olu, dziękuję za cierpliwość!
Jeśli nie znacie – polecam filmy instruktażowe: https://www.youtube.com/watch?v=0sAISut3mhI