Mam wielką nadzieję, że to nie ostatnia świąteczna dekoracja w kolorach mięty i że wystarczy mi czasu, by skończyć ropoczęte kilka dni temu jeszcze jedno miętowe DIY - tym razem już ostatnie.
A tymczasem - miętowe kurze jaja. Żywe i prawdziwe ;-) Nie będę zbyt wiele pisać - wszystko jest na zdjęciach.
| Moje miętowe jaja towarzyszą tym hafotwanym przez Monikę i - myślę - dobrze im w swoim towarzystwie... Całość stanęła na małym stoliku w salonie |
W poprzednim poście pisałam o niespodziance od Moniki z bloga Mika robótki. Dziś pokazuję wyhaftowane przez nią jajeczka, które doczekały się już swoich ramek.
Do następnego!















