Być może niektórych śmieszy fakt, że publikuję na blogu posty o rzeczach zwykłych, że zamieszczam wpisy na temat przedmiotów, które zmieniły swój wygląd JEDYNIE poprzez zmianę koloru - najczęściej z "innego" na biały. Ale skoro można publikować posty dotyczące sposobu nakładania podkładu na twarz czy maskary na rzęsy (nie mam nic przeciwko!), to nie uważam, by coś niestosownego było w pokazaniu rzeczy zwykłej przed i po metamorfozie. A jeśli o mnie chodzi - uwielbiam takie posty, bo są magiczne... To jest niesamowite, kiedy z najbardziej beznadziejnej rzeczy da się zrobić (własnym sumptem) przedmiot CAŁKOWICIE nadający się do użytku. Tylko że u mnie nuda, bo znowu na biało...
Gazetnik nabyłam na targu staroci w tę samą deszczową sobotę, o której mowa w poprzednim poście... Cena: 20 zł.
| Swoje miejsce znalazł w łazience... Hmmm, chyba w tej chwili tylko tam mam czas poczytać, swój czas... |
![]() |
| Miejsce jakby dla niego ;-) Kilka milimetrów dłuższy i już by się nie zmieścił... |








