Nie miałam siły szlifować, by malować na nowo. Tym sposobem leżały w pudle dobrych kilka miesięcy aż do momentu, kiedy w ręce wpadły mi farby kredowe i optymistyczna perspektywa, że ominie mnie niewdzięczne zdzieranie poprzedniej farby ;-) Zlitowałam się więc nad trzema skrzyneczkami i postanowiłam, że dam im nowe życie ;-) Na razie trzem, bo reszta leży w pudle dalej... i czeka na dobry czas.
Teraz - myślę - całkiem fajnie pasują do mojego pokoju do pracy.
![]() |
| Poza kredowymi Annie Sloan w ruch poszły również farby akrylowe. I koniecznie DOBRY pędzelek do małych elementów! |
| Lubię historyczne zdjęcia... Tu - mojego taty dziadek. Był wójtem gminy. Stare zdjęcie, bardzo! A ile fantastycznych drewnianych mebli... |
Pozdrawiam




