Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury z materiału. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kury z materiału. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 marca 2016

94. Wielkanoc na zamówienie


Żyj kolorowo, chciałoby się rzec. Aga, żyj kolorowo!
Na specjalne zamówienie dla koleżanki ze studenckich lat i jednocześnie matki, żony, autorki bloga radoshe, świetnej obserwatorki codzienności i lubiącej pogadać o życiu kobiety. Zajrzyjcie tam koniecznie! Każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.
"W jakich kolorach chcesz te kury?" - pytam.  "Żółte, zielone, pastelowe... Zdaję się na ciebie".
No to proszę.
... I pofrunęły do stolicy. Niech się podobają i zdobią wielkanocne koszyki wszystkich obdarowanych nimi przez Agę. Do kompletu - równie kolorowy wianek.

Mimo kolorowych świąt - ja do kolorów jeszcze nie dojrzałam. Jak zwykle - również i w te najpiękniejsze święta - będzie szaro, buro i naturalnie. Do zobaczenia!

Zapraszam na blog radoshe - kury stadnie dotarły do Warszawy ;-) Oto dowód: /więcej zdjęć u Agnieszki - zajrzyjcie koniecznie!/
Fot. Radoshe










wtorek, 24 marca 2015

79. Kury i jaja materiałowe

Jestem. Po długim czasie milczenia - jestem. I od razu mówię - nie próżnowałam.
Nie chcę po raz kolejny się tłumaczyć, ale niestety, czasu coraz mniej. Wzięłam na siebie ogrom rzeczy i płacę za to m.in. moją absencją na blogu. Myślę się poprawić, ale czy się uda - nie wiem. Ponieważ - o czym już kiedyś pisałam - zaczęłam wstawiać swoje robótki do sklepu, pochłonęło to cały mój wolny czas. Cieszę się, że udaje mi się chociaż fotografować wszystko, co stworzę... Wędruje to do mojego komputera i grzecznie siedząc czeka na odpowiedni czas...
Dzisiaj - jaja materiałowe i materiałowe kurki. Na początek. Będzie więcej. Na razie do sklepu, następnym razem dla siebie. Wszystkie z resztek.


wtorek, 11 marca 2014

18. Nowa porcja kur i mała zapowiedź...

Co tu dużo pisać: nowa dostawa kur. Kolorowych tym razem, bo słuchy mnie doszły, że się podobają, więc na specjalne zamówienie popełniłam jeszcze kilkanaście (...dzieścia). W sesji udział wzięło 6 ;-), bo reszta identyczna. Wszystkie z resztek materiałów od zaprzyjaźnionej Pani krawcowej ;-)











A po drugie: mała zapowiedź... chyba polubiłam ten kolor :), o co bym się nigdy w życiu nie posądziła! Wszystko, ale nie pastele... A tu nie dość, że w kuchni pudrowy róż, to jeszcze teraz (właściwie wczoraj) dostałam jakiegoś bzika na punkcie mięty i postanowiłam (to już pewne!!!), że ten kolor będzie królował w moim nowym (przemalowanym) salonie jako dodatek główny. W mojej głowie aż się roi od miętowych pomysłów...