O ile z zakupów w osiedlowym sh zadowolona jestem bardzo, to po odwiedzeniu stałego punktu programu moich krakowskich pobytów - Home&You i H&M Home - niezbyt. Ku memu wielkiemu nieszczęściu i uciesze mojego portfela (pana męża pewnie też!) niewiele wpadło mi w ręce... To jednak, co wpadło - w przewadze jest miętowe. Końca miętowego szaleństwa wciąż u mnie nie widać...
Dzięki tym najświeższym zakupom mogę powiększyć swoją kolekcję butli i buteleczek.
| Te dwie fotografie to fragment galerii, nad którą usilnie pracuję od kilku miesięcy... Tu: ja i mój M* bardzo dawno temu ;-) |
W wirze hurtowego szycia kur na zamówienie z ulubionej Ikeowskiej tkaniny dla siebie uszyłam jeszcze dwie oraz kolegę do kompletu.
Pozdrawiam.

