Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek miętowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek miętowy. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 marca 2014

20. (przed)Świątecznie... Ostatni miętowy wianek. Wyniki "pinezkowej zabawy".


Zaczynam leczenie wiankowej choroby! Tym samym kończę przygodę z robieniem wianków, bo zaczęło być nudno... Ukoronowaniem niech będzie ten ostatni - miętowy wianek. Przerwa na czas jakiś.
Jestem w trakcie malowania (PRZEmalowywania) mebli w salonie - już niedługo jego odsłona i biel w roli głównej. Będzie o czym pisać!
Poza tym muszę przyznać się do innej mojej choroby... Mianowicie: nie potrafię skończyć rozpoczętych robót ;-( Nie, kończę je, ale zanim to nastąpi, rozpoczynam 10 kolejnych... I takim oto sposobem rozpoczętych jest 50 rzeczy, a nie skończona - żadna! Nie wiem, z czym to jest związane, ale być może z przypływem miliona pomysłów na minutę, które akurat w sekundzie chciałabym zrealizować. Może... Nie wiem... Bywa nawet tak, że przebieram się w stare ubrania, rozkładam folię, otwieram puszkę farby, rozpoczynam malowanie. Moczę pędzel... Nagle... odkładam pędzel, upaprana farbą wsiadam w samochód (tak jak stoję) i jadę do sklepu kupić niezbędne produkty, bo wpadłam na nowy pomysł... Malowanie odkładam na dzień następny, i następny, i kolejny... I w ten sposób to, co zaplanowane na wczoraj - kończę po 2 tygodniach, bo w międzyczasie zaczynam kolejne "projekty" ;-) Wy też tak macie, czy to tylko moja pięta Achillesa?
Ach, gdyby udało mi się skończyć wszystko to, co obecnie mam rozpoczęte, miałabym chyba materiał na 20 postów ;-) Tak! Tak daleko zaszłam w swojej wyżej opisanej chorobie ;-)

W naszych 103 metrach powoli zaczyna robić się bardzo świątecznie. Zrobiłam już większość ozdób. W planie mam jeszcze tylko uszycie kilku kur w bieli i czerni (materiał już zdobyty!) i jakieś wariacje jajeczne...

Kończąc temat wianków, nie wiem, czy pamiętanie o konkursie "pinezkowym"? Jeśli nie, to odsyłam tu: Post 17. Pora rozstrzygnąć moją zabawę.1575 sztuk - tyle pinezek pomieścił jeden z wianków. Najbliżej była pipix.

Proszę - skontaktuj się ze mną mailowo i podaj adres, bo mam dla Ciebie niespodziankę ;-)





















Pozdrawiam ciepło.

poniedziałek, 17 marca 2014

19. Miętowe zakochanie... Dekoracji wielkanocnych ciąg dalszy

Jak mówiłam - tak zrobiłam. Mięta, mięta, mięta! Pozyskuję, szperam i zdobywam. Kupuję, szyję, tworzę. Wiążę, spinam, przyklejam. Maluję, ozdabiam. I tylko mięta. No, może nie tylko, bo będzie mdło. Z dodatkiem bieli i szarości oczywiście. Gdyby doba była z gumy...
Wianek już jest. Jest też dostawa świeżych kur. To chyba jakieś szaleństwo. Kurze i wiankowe, rzecz jasna.
Takie gałgankowe lubię chyba najbardziej. Jest jeszcze jajo w zestawie. Na razie jedno, ale do świąt - mam nadzieję - będzie pokaźny zbiór. Póki co - muszę zaangażować rodzinę w dmuchanie ;-) A co! Niech to będą "żywe" jaja.











No i jeszcze jedna rzecz, niesamowita. Pojechałam ostatnio do mojego rodzinnego domu, żeby przewieźć do siebie resztę swoich rzeczy. Nie mogło oczywiście obejść się bez zajrzenia do garażu - a nuż coś znajdę. Nie miałam jednak wielkich nadziei na cenny łup, bo przecież przedmioty się nie rozmnażają, a ja przetrząsnęłam je już nie raz i nie nie dwa. Tym razem jednak było inaczej. Wyobraźcie sobie - rozmnożyły się! Tysiąc razy przechodziłam obok całego klamociarstwa i tego czegoś nie widziałam nigdy! Wiem, nie interesowały mnie wcześniej takie kolory, więc pewnie dlatego nigdy TA rzecz nie pozwoliła mi się zauważyć. Ale tym razem - otwarta na miętowe zdobycze - wykopałam i przygarnęłam. Nie wiem, ile to może mieć lat, ale kolor jest prześliczny! Styl? Może gdyby nie te złote paski... Mimo wszystko jednak wzięłam i będę się uczyć z nimi żyć, bo zestaw to nie byle jaki: Chodzież.


Przypominam, że wpadłam w wir malowania wszystkiego, co nie-białe. W związku z tym mała anegdota z dzisiejszych rozmów z moim dzieckiem (5 lat).Otóż: postawiłam w wazonie gałąź forsycji. Jasio zapytał, co to za roślina. Wyjaśniłam, opisałam i "obiecałam", że rozkwitnie na żółto, na co on śmiertelnie poważnie: "To ją też będziesz malować na biało?" ;-))))
Jak widać - w oczach mojego dziecka - moja mania malowania sięgnęła zenitu!
Pozdrawiam