wtorek, 14 stycznia 2014

4. Mój kąt do pracy i stacja dowodzenia, czyli tzw. "gabinet"

Dziś na tapecie tzw. "gabinet" - miejsce, bez którego nie mógłby istnieć mój dom. To w tym maleńkim pomieszczeniu (zaledwie 9,3 m) spędzam najwięcej czasu, to tu dzieje się najwięcej. To właśnie tu rodzą się pomysły, tu mogę je realizować, tutaj się uczę i przygotowuję do pracy, tutaj się relaksuję, tu czytam, to stąd teraz piszę...
Zawsze chciałam mieć takie miejsce, gdzie wszystko będę mogła mieć "pod ręką" i przestrzeń, gdzie łatwo utrzymać ład i porządek za sprawą funkcjonalnych regałów i schowków. Marzyłam o miejscu, w którym rzeczy nie znikają. Myślę, że prawie się udało. Prawie, ponieważ brakuje mi dużego blatu do tego, by móc zrealizować każdy swój pomysł. To jedyny minus tego pomieszczenia. Poza tym - bardzo je lubię mimo że nie jest, jakbym może chciała, całe w drewnie, ale myślę, że Ikeowskie regały Expedit biją na głowę swoją funkcjonalnością i właśnie dlatego zdominowały ten pokój. Drewnianych akcentów jednak nie zabrakło - biurko i czarny regał na książki ocieplają zimny charakter Expedita. Poza tym drewniany parapet (o takich parapetach zawsze marzyłam!) i kilka drewnianych komódek dodają - myślę - temu pokoikowi uroku. Wiele w nim jednak jeszcze do zrobienia. Brakuje dekoracji okna (lambrekin?), nie wisi nic na ścianach, trzeba pomalować drzwi, zamontować klamki i kupić wygodne krzesło... Przydałoby się również zając moimi małymi komódkami (i pomalować je na biało) oraz tą, stojącą obok czarnego regału wąską wysoką komodą z 16 szufladami. Nie mam na nią żadnego pomysłu. Dostałam w prezencie i - szczerze mówiąc - nie wiem nawet, co w niej trzymać.
W pokoju dominuje biel - białe meble (spora ich większość) i białe dodatki: plisa, stołki, tablica magnetyczna oraz pojemniki. Trzy ściany pomalowane są na turkusowo, jedną (ta z oknem) - na czarno. W ogóle nie obawiałam się tego połaczenia, a tym bardziej dużej ilości czerni. Czarną ścianę rozświetliłam białą plisą w oknie (a w przyszłości białym lambrekinem). Na tle białego sufitu powiesiłam lampę z czarnym abażurem.
To przestrzeń nad biurkiem - miejsce na dokumenty i akcesoria biurowe.


Franek i Jasiek "pod ręką" ;-)
Zajmujący jedną z trzech turkusowych ścnian czarny drewniany regał na książki..


Otrzymana w prezencie komoda czeka na pomysł... Może macie jakiś?

Doniczka po liftingu
Moje małe DIY - doniczki przed i po liftingu
Na jednej z turkusowych ścian biały Expedit. Jak widzicie - połączyliśmy z sobą dwa regały i postawiliśmy jeden na drugim. Tym samym stworzyliśmy miejsce, któe pomieściło moje wszystkie najpotrzebniejsze narzędzia, "klamoty" i "przydasie"


Przedmioty mniej estetyczne ukryłam w czarnych pudłach... Resztę ułożyłam w przezroczystych plastykowych pojemnikach. Teraz wszystko mogę znaleźć dużo łatwiej



W oknie - biała plisa. Czegoś jednak jeszcze brakuje, by nie było tak "łyso"


To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam ciepło i idę choć na moment przyłożyć głowę do poduszki. Jest prawie 4 nad ranem.

5 komentarzy:

  1. To prawda, mając mały metraż urządzić coś jest trudno, świetnie sobie z tym poradziłaś.
    Kolor ściany niebanalny:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, że jeśli to tylko gabinet/miejsce do pracy, to przestrzeń i tak duża! A kolor ścian bardzo mi się podoba... mam taki sam :)
    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaaaa zdradź mi proszę skąd jest ta komoda z mnóstwem szufladek :) (będę wdzięczna za odpowiedź u mnie na blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo praktycznie urządzony gabinecik, mnóstwo skarbów, przydasiów i szpargałów.

    OdpowiedzUsuń